
„Cichobiel”
Zakończona
18.07.2025 – 18.10.2025
Sala wystaw czasowych: Muzeum Uniwersytetu Gdańskiego, Gdańsk, ul. Bielańska 5
pon-pt 10.00-18.00, sobota 12.00-18.00
Więcej:
- Relacja z wernisażu
- Bilet na Spitsbergen, proszę – rozmowa o fotografii i arktycznej ciszy na Jarmarku św. Dominika
Krajobrazy Spitsbergenu …
Na kontynencie ciągle coś warczy, burczy, skrzeczy, piszczy, gwiżdże, stuka, puka, trajkocze, świergoli, zawodzi, świszczy, beczy albo pohukuje. Na Spitsbergenie zaś wszystko milknie z jak gorący węgiel wrzucony w głęboki śnieg. Jeśli akurat nie duje wiatr, to niewiele rzeczy wydaje tam dźwięk. Czasem lodowiec zatrzeszczy, niekiedy śnieg tąpnie gdzieś głęboko, ale poza tym, w środku krótkiego jak mech październikowego dnia jest zupełnie cicho, cichutko. Krajobraz odbija się człowiekowi, jak zmarszczki prosto w duszy, bez żadnych migotliwych akompaniamentów, tak długo, aż zimno zacznie dobierać się do kości.
Na poziomie historii „Cichobiel” jest opowieścią o niedostępności, nieprzyjazności i pierwotnych krajobrazach Spitsbergenu uchwyconych w trakcie, jakżeby inaczej, fatalnej pogody – mgieł, opadów deszczu, śniegu lub porywistych wiatrów. To także studium nad ciszą, bezruchem i fotografią jako taką. Istnieje fundamentalna różnica pomiędzy tym co zapamiętane oraz obrazem na monitorze a następnie gotową fotografią, która na powrót należy do świata fizycznego. Mam poczucie, że pożyczyłem surowe arktyczne światło, które od wielu miesięcy usiłuję oddać na papierze, ale jak dotąd nie udało mi się uzyskać bieli, którą tam widziałem. Ten piękny niedosyt zmaterializował się w postaci wystawy.

„Chłód”
Zakończona
11. 07. 2024 – 30.08.2024
Gdański Archipelag Kultury, Stacja Orunia, Gdańsk, ul. Dworcowa 9
Kuratorka: Anna Brudzińska
Więcej: GAK Stacja Orunia | Facebook
Minimalistyczne krajobrazy nadmorskie …
Odmieniam wodę przez fotograficzne przypadki a wszystkie fotografie zostały spięte klamrą złej pogody – powstawały w czasie sztormów, mrozów lub padającego deszczu. Nie są to jednak typowe kardy będące „złapaniem” czy „znieruchomieniem” rzeczywistości, ponieważ powstawały w technice długiego naświetlania ukazując ruch w kontraście do elementów pozornie trwałych. Ta dwoistość stała się studium nad upływem czasu, a chmury, woda i ptaki stanowią jego symbole.
To także fotografia z pogranicza realizmu. Nie pokazuje jak wygląda świat, ale ubiera go w metafory z dala od reportażowych tautologii. Powierzchnia Bałtyku stała się watą cukrową, taflą szkła albo ciekłym azotem rozlewającym się po białym stole. Nade wszystko jednak fotografie Chłodu rzucają wyzwanie temu co możliwe do przekazania i niosą w sobie pozasemantyczny nadmiar, który można tylko zobaczyć i poczuć.